jak długo skraca się szyjki macicy

Podobne
 
This is my amazing life!

Cześć dziewczyny witam w ten pogodny dzionek.
Dzisiaj zrezygnowałam z pracy, bo już za ciężko mi było.
Piszecie tak o tym twardym brzuchu i ja też tak mam. szczególnie gdy się narobie albo gdy za długo z psem po górkach poginam. Jutro mam wizyte u położnej i ona pewnie znowu powie że "to jest normalne"
Katja80 ty też chodzisz tylko do położnej, która też ci zawsze mówi że tak jest???

A mam pytanie do was czy to człowiek jakoś czuje że mu się zwęża lub skraca szyjka macicy????

Udanego dnia wam wszystkim życze

patti jakby nie patrzył jesteśmy już poddenerwowane a niestety małe dzieci to bardzo odczuwają. Moja Paula też się ostatnio bardziej nerwowa i marudna zrobiła, nawet w nocy popłakuje. Mnie też wszystko coraz bardziej irytuje, mąż w szczególności Co do no-spy i magnezu to raczej normalne, że macica się napina bo musi jakoś poćwiczyć i przygotować się przed porodem. Ja na twoim miejscu bym już ich nie brała, bo jakby co to i tak nie powstrzymają porodu ale np ja brałam w pierwszej ciąży chyba zbyt długo luteinę i no-spę i poród trwał 15 godzin, bo nie chciała się szyjka skracać, skurcze też wywoływane oksytocyną i czymś tam jeszcze ;/ a w drugiej ciąży odstawiłam wszystko ponad miesiąc przed porodem i po odejściu wód biegiem pojawiły się skurcze i po 2 godzinach Paulka była już na świecie. Ja już odstawiłam leki i byle zmiana pozycji i mój brzuszek twardnieje dość mało przyjemnie.

magda może one i mają mniejszą częstotliwość poruszania się ale za to jaką jakość

Dzięki, dziewczyny, za wszystkie kciuki i fluidy - jeśli to nie pomoże, to już nic nie pomoże chyba...



A co do wywoływania w Twoim przsypadku to are U sure?? Można po cc?? Mój gin stanowczo odradzał (co niekiedy podlega jeszcze dyskusji) i podczas cięcia okazało się że moja macica nie wytrzymała by ''ataku'' oxy... Zrosty na maxa.
Nie mam pojęcia, Martuś, ja już w ogóle głupia jestem... Ale tak mówią wszyscy lekarze, z którymi rozmawiam (nie tylko mój, ale teraz jak łażę na KTG, za każdym razem jest inny lekarz - każdego pytam, udając zieloną - a może nawet nie udając - i każdy mówi to samo...). Podobno zagraniczni lekarze twierdzą podobnie. Ja już nic nie wiem



po wczorajszym badaniu mam cały czas plamienie i brzuch pobolewa mnie miesiączkowo. Miałyście tak? Wiem, że plamienie może być po badaniu i to nic złego. Lekarz też mnie o tym uprzedził. Zastanawiam się tylko, jak długo powinnam je tolerować i co myśleć o tych bólach.
Walizka, możliwe, że badanie Cię "ruszyło". Plamienie i miesiączkowe pobolewanie brzucha to jeden z objawów skracania się szyjki macicy.
Ja to oczywiście wiem z TEORII, bo u mnie oczywiście nie dzieje się nic ale teoretycznie jestem przygotowana jak złoto... No i zazdroszczę, jeśli to u Ciebie już

Ja byłam na KTG i pojawiły się jakieś marne, pojedyncze skurczyki o sile maks 40% - ani ich nie czuję, ani nie mają żadnych cech regularności, co generalnie sprowadza się do tego, że takie skurczyki nie mają żadnego znaczenia w kwestii zasadniczej. Mogę sobie z takimi łazić i dwa tygodnie.
Idę się zdrzemnąć, jestem wykończona.


Aha, Emily, doczytałam... Gratuluję i trzymam kciuki, żeby z D'Artagnanem było wszystko okay i żebyście jak najszybciej byli razem, a nie na żadnych special care'ach...

U mnie w domu mały szpital, niestety Paulce nie udało się oprzeć tym wszystkim wirusom i zarazom i dzisiaj rano dostała gorączki Na szczęście infekcja nie zeszła jeszcze na oskrzela i płuca i tylko gardło bardzo czerwone, przez co nie chce nic jeść. Dostała leki i mam nadzieję, że szybciutko jej minie, bo ona ma bardzo silny organizm i z reguły z małymi infekcjami sama sobie radzi i nie chodzimy do lekarza, no ale tym razem to chyba było zbyt dużo i długo, bo mąż 2 tygodnie już chory, Karolinka w zeszłym tygodniu też była chora, mnie tak coś próbuje rozłożyć ale na razie się jakoś trzymam, więc nie dziwię się, że taki mały człowieczek też nie dał rady.

Martuchaa trzymamy kciuki

Kaelsa to i tak są super wieści Teraz to właściwie brzuszek się szykuje do porodu i chyba ma już prawo co jakiś czas macica się kurczyć.

Trudno mi coś powiedzieć na temat tych masaży i olejku. Powiem jednak, że ja przy pierwszym porodzie byłam nacinana i nikt mnie wcześniej nie uprzedził, nie bolało czułam tylko jakby ktoś tak palcem przejechał. Zszyto mnie ładnie i dokładnie i zagoiło się szybko. Przy drugim położna nie chciała nacinać (ten sam szpital) i niestety pękłam z dwóch stron, co było mniej komfortowe niż nacięcie, ponieważ cholernie szczypało w momencie jak pękałam. Szyto mnie równie długo jak przy nacięciu, mimo, że pękłam podobno tylko po centymetrze ale rana nie jest już równa i się gorzej szyje. Chociaż ginekolog stwierdził, że to istne rzemiosło to jak mnie ten lekarz pozszywał i jest tak jakbym nie pękła. Tylko jest jeden minus, który mnie najbardziej obchodzi, że niestety po tym pęknięciu odczuwam dyskomfort codzienne w toalecie jak się wycieram. A teraz jak będzie nie wiem, mam nadzieję, że już nie popękam.
Według mnie przed zastosowaniem takiego masażu trzeba koniecznie porozmawiać z lekarzem czy możemy, czy nie wywoła to porodu i myślę, że jednak trzeba wiedzieć jak masować. Mnie w obu ciążach pod koniec zaczęła się skracać szyjka, więc bałabym się masować tym razem. Chociaż faktem jest, że w trakcie porodu dzieje się tak dużo i nie raz tak szybko a my nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak to będzie wyglądać, każdy poród jest inny i często w tym stresie nie przyjdzie nam do głowy, że można jakoś zareagować, domagać się albo też na coś możemy się nie zgodzić.

@kot

Przypomnę, że "Za początek porodu uznaje się moment wystąpienia regularnej czynności skurczowej macicy, powtarzającej się przynajmniej jeden raz co 10 - 15 minut, powodującej skracanie części pochwowej szyjki macicy oraz (lub) rozwieranie ujścia, czyli prowadzącej do postępu porodu" - "Położnictwo i ginekologia" pod redakcją Tadeusza Pisarskiego; wydanie IV unowocześnione; PZWL 2002.

Przyjmując Twoje kryterium człowieczeństwa - moment rozpoczęcia sie porodu - z grona ludzi należy wykluczyć wszystkich tych przedstawicieli gatunku Homo Sapiens, którzy przeżyli dzięki skalpelowi i coraz to nowocześniejszym inkubatorom. I nie mam na myśli porodu przedwczesnego, w którym owe skurcze występują.

Przecież ich poród nigdy się nie rozpoczął - wielu zostało wydobytych za pomocą skalpela z macicy na długo przed pierwszymi skurczami zwiastującymi poród. Nigdy nie osiągnęli przyjętego przez Ciebie "trzeciego etapu" - nigdy więc nie stali się ludźmi. Zatem zgodnie z prawem za ich zabijanie w dowolnym wieku można by odpowiadać jedynie i tylko ewentualnie z paragrafu dotyczącego dręczenia zwierząt.

Ponadto - zgodnie z tym kryterium - bezcelowa jest cała rozwinięta opieka i diagnostyka prenatalna. Przecież nie dotyczy ludzi, więc nie powinna być gałęzią medycyny ! Może ewentualnie weterynarii - i na jej zasadach. Po co marnować publiczne środki na świadczenia zdrowotne wobec osobników nie będących ludźmi ?
Po cóż drastycznie ograniczać wachlarz środków farmakologicznych dopuszczonych do stosowania w ciąży o preparaty, które ciężarnej (zgodnie z Twoim kryterium - jedynemu człowiekowi obecnemu u ginekologa) nie szkodzą, a zaledwie uszkadzają płód, który zgodnie z Twoim kryterium człowiekiem nie jest ?

Czy naprawdę uważasz kryterium rozpoczęcia porodu wraz z logicznymi konsekwencjami jego przyjęcia za właściwe ?
____________________________________________

Sprawa druga, którą przypadkiem przeoczyłem w Twoim poście:


Cytat:

nie dam nigdy niewieście środka poronnego


dla nie nie wynika z tego zdania, że Hipokrates miał jakiś pogląd na temat początku człowieka.


Przeanalizujmy całe zdanie:

Nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego.

Sformułowanie "podobnie też" w sposób jasny określa, że podanie niewieście środka poronnego było dla Hipokratesa tym, czym podanie śmiercionośnej trucizny. Środki poronne nie mają na celu szkodzić ciężarnej - mimo to Hipokrates uznaje je za truciznę. Logiczne jest, że człowiekiem, którego zabrania w ten sposób truć nie jest ciężarna, lecz płód. Praojciec medycyny nie określił momentu ciąży, od którego zakazuje podawania środków poronnych - używa nawet słowa "nigdy" - logiczne jest więc, że są one przez niego zakazane całkowicie - nawet jako środki współcześnie zwane "antykoncepcją po" (morning-after pill) - jeżeli mają działanie poronne. Gdyby uważał, że człowiek powstaje dopiero na jakimś etapie rozwoju - z pewnością nie sformułowałby zakazu kategorycznego dotyczącego środków poronnych.
Z tak daleko posuniętej ostrożności Hipokratesa wynika, że zakładał, iż zawsze mając do czynienia z niewiastą - może mieć do czynienia z drugim (oprócz jej samej) człowiekiem.

_______________________________________

PS. Tekst kolegi przytoczyłem jedynie jako przykład pułapek związanych z przyjęciem kryteriów rozwojowych i społecznych człowieczeństwa. Osobiście uważam, że jest napisany zbyt emocjonalnie, politycznie i ze zbyt dużym akcentem religijnym. Proszę nie utożsamiać moich argumentów w tej dyskusji z ironicznymi "argumentami" zawartymi w celowo szyderczym tekście marwesa !



 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates