Jak grać na basie do akordu C

Podobne
 
This is my amazing life!

nigdy nie jest za późno. na klasyku zacząłem grać w wieku 13 lat, elektryka dostałem na 16 urodziny. co i jak jest zależne od tego co chcesz grać i ile masz kasy. chcesz grać w zespole rockowym, to bierz elektryczną [ew. elektroakustyk]. chcesz grać na ognisku, to kupuj klasyka. a jak chcesz coś innego, bier bas

[i obligatoryjnie metronom, jeśli chcesz grać coś więcej niż akordy ]

[ Dodano: 2006-10-02, 17:19 ]

MCR... no cóż...

wokalista nie do końca umie śpiewać, a już na pewno nie potrafi napisać piosenki.
gra gitarzystów przywodzi na myśl czasy punku. czyli prosciutkie pisoenki oparte na trzech akordach. tyle że tam był to zabieg celowy, a tutaj wyraźnie prostota gry wynika z braku umiejętności muzyków.
Basu prawie w ogóle nei słychać...
Perkusista przywodzi mi na myśl mojego kolegę, który uczyłsię grać na perkusji. Po kilku lekcjach grał na podobynm (beznadziejnym) poziomie (rzucił perksuję )

Czyli jednym słowem CIENIZNA. Zespół żyje dzięki fali zakochanych w nich nastolatek no i dizeki bumowi na emo.

Zastrzegam sobei że poglądy zawarte w tym poście są w pełni subiektywne. Autor posta nie miał zamiaru nikogo obrażać

Myślę, że tworzenie utworu trzeba zacząć od tego, że w zespole musi być lider, który jest osobą kreatywną i ma pomysły na utwory. W moim poprzednim składzie facetowi utwory się śniły - rano je tylko rejestrował i przynosił gotowy patent na próbę. Ponieważ był basistą, do basu się dorabiało resztę. W obecnym moim zespole taką osobą jest gitarzysta-wokalista i wychodzi albo od tekstu, albo od zagrywki na gitarze.

Nie wierzę, żeby bez takiego geniusza udało się stworzyć wartościowy utwór, może przez przypadek. I wszystko jedno jest, od czego zaczniesz, czy od rifu na basie, czy od rytmu, czy od akordu na gitarze, zawsze wyjdzie shit bez treści. Jeśli macie z tym problem, to znaczy, że nie macie prawdziwego lidera w składzie i lepiej go znajdźcie albo zajmijcie się coverami, zamiast męczyć siebie i słuchaczy.

Dobra, pani profesor, rozwinięcie odpowiedzi: też zaczynłam od gitary, najpierw klasycznej, potem elektrycznej ale uznałam, że wirtuozem raczej nie będę, a w dodatku gitarzystów jest na pęczki. Tak sięgnęłam po bas. Na początku ćwiczyłam z dużym zapałem i robiłam szybkie postępy ale potem mi się odechciało, a szczególnie kiedy przestałam grać w zepole, który tego ode mnie wymagał. Obecnie popadłam we wtórny debilizm, jeśli chodzi o posługiwanie się tym instrumentem ale raczej nikt ode mnie więcej nie wymaga. Mam stać sobie i robić bum bum bum....(żadnych akordów, które bolą).

Przepraszam ze brak rozwinięcia wcześniej ale tytuł wątku jakos tego nie sugerował. Podsumowując, na basie gram bez pasji ale ponad 6 lat.

Taclem, dzięki. Scena trójmiejska to duża "pula" muzyków grających w rozmaitych formacjach i czasem można się pogubić

Łuki, widziałem co jachu robi z sześcioma strunami basu. Chwyta mianowicie akordy i gra je struna po strunie, bardzo ciekawie to brzmi.

Amayo, do Łodzi nie miałem szans zdążyć - stąd Kraków i Shantymentalni - o czym jeszcze napiszę - ale cieszę się że byłaś na łódzkim koncercie. Smagle mowili, że w Łodzi było fantastycznie, a publiczność wrzała od pierwszego utworu. Tym razem w Warszawie widownia rozgrzewała się wolniej niż łodziacy, ale efekt końcowy był podobny!

Długi, "plecy" = "piecyk"? Fakt, ten piec Hartkego to może robić za wyłączne nagłośnienie basu i już słyszałem takie występy Smagli... W Tychach w ten sposób zostało uratowane nagłośnienie Browarów. Wtedy spaliła się jedna z nagłaśniających kolumn i nie był to bas jacha - ten używał tylko swego "pieca".
----
Aha, w Warszawie zdarzył się cud - na sali nie było tak nadymione jak tam zwykle bywa i widać było, że jak rzadko jachu nie dostał "oczoszczypawki" ;))))

azmar napisał(a): Przerabiałem troche klasyki etiudy, menuety etc. ktoś sobie może pomyśleć, że to nudne i żmudne , ale to daje naprawdę b. dużo i rozwija.
Żmudne to jest, zgadzam się, ale napewno nie nudne

azmar napisał(a): ale możnaby spróbować coś pograć kiedyś , może znajdzie się ktoś chętny?
zagrałabym z Tobą bardzo chętnie:) na gitarze klasycznej niestety nie gram klasycznie, ale akordy mam dosć dobrze opanowane. mogę grać na niej partie basu (bo jak na razie basu do akademika nie przytaszczę). poza tym gram na organach i na flecie. można by faktycznie cosik zorganizować

dawno temu probowalam grac na fagocie,szybko jednak zrezygnowalam i żaluje teraz,kiedy juz nie posiadam tego instrumentu.uwielbialam jego głębokie brzmienie.
jakies nieskomplikowane akordy, podstawowe melodyjki na elektryku i akustyku grać czasem mi sie udaje. Na basie tez probowalam ale gralam na nim tylko na siedzaco bo na stojaco mimo paska, gitary przez calą piosenke nie bylam w stanie utrzymać bez marudzenia.

Mój słomiany zapał pozwolił mi na naukę kilku akordów na gitarze klasycznej, ćwiczeń reki do pianina i szarpania strun na basie xD Może którąś z tych rzeczy doprowadzę do końca...mam nadzieję, że bas ^^
A tak poza tym, to śpiewam od...zaraz, zaraz, ile to już lat?...Eee...no tak, 10 ;P

Pierwsze (Night Therapy - to z próby): overy na bębny to Shure SM chyba 81, do stopy, werbla i tomów jakies zwykle plastikowe AKG, nawet nie wiem jakie - były w szafce to wiąłem. Trąbka dmuchala do Shura Beta 58 (pożyczyliśmy od wokalisty); gitara (Washburn, el. z pudłem) przez piec (Marshall) liniowo, do tego stary Digitech (daley); piano (Yamaha P80) liniowo, bas (6-strunowy fretless) przez głowę LDM liniowo; podkład z laptopa liniowo; do tego przesłuchy z odsłuchów i z przodów; odsłuchy JBL i przody Yamahy (moze dla tego tak to brzmi?); powermikser Yamaha EMX 3000, sample i programowanie - Fruity Loops 3.
Drugi numer (Czas nas uczy pogody): na bębny poszedł zestaw Superluxa ale tylko overy, werbel i stopa (do tomów zabrakło kabli), bas ten sam co wyżej i tak samo jak wyżej, gitara klasyczna (ta co gra akordy - chyba w obóle zginęła) przez piec liniowo i piano i rhodes jak w poprzedniej produkcji; mikser Mackie (nie pamiętam modelu ale miał 16 wejść i 4 podgrupy), brak przesłuchów bo każemu zaaplikowałem słuchawki. To był podkład (czyli jeden ślad stereo). Do tego na nast. ślady doszedł wokal nagrywany na stereo-pojemność Sony (taką do MD na przykład), gitara rytm. nawet nie przez piec tylko kablem na żywca, hammond i smyczki z P80. Arsenał niezbyt wyszukany :)

Najważniejsze, żeby Ci się chciało. To chyba tak samo jak z siłką, jeśli masz duży zapał to w końcu osiągniesz efekty ;x
Cortów nie polecam, grałem na kilku i kompletnie mi nie leżały. Wybór gitary zależy od stylu w jakim chcesz grać. Jeśli jesteś nastawiony na funk, czyli pop+slap to polecam ibaneza atk300(mój) albo fender jazz bass, jeśli chcesz wydać 2k-3k. A jeśli śpisz na kasie to Musicman Stingray Bass (moje marzenie).
Podobno najlepiej zacząć od brania lekcji, ale według mnie zabija to kreatywnośc i chęć dalszej gry (akordy[wbrew pozorom bas też je ma], skala, nuty - ja pierdole). Zacznij od ściągnięcia takiego programu jak guitar pro i naucz się czytać taby. Potem ściągaj swoje ulubione piosenki (nie wiem jaki masz gust) w tym programie i ucz się ich grać. Jeśli potrzebujesz jakiś video z youtube z lekcjami to polecam Dave'a Marksa [url]http://www.youtube.com/user/davemarks[/url] , albo Davida Sina [url]http://www.youtube.com/user/DavidSinRocks[/url] , Felipe Solano [url]http://www.youtube.com/user/felipesolano[/url] , o poppyto nie wspomne. Z czasem wyczujesz różne schematy i będzie Ci łatwiej.
Jeśli chodzi o piec to na początek również polecam kupno samego kabla i przejściówki z dużego na małego jacka (jeśli masz kolumny). W miare ćwiczeń możesz kupić sobie piec z zajebistymi efektami lololo.
Jakby co to pytaj.

Bo ja słyszałem, że grając na gitarze basowej nie specjalnie trzeba znać akordy i dlatego jest łatwiejsze granie. Nie chodzi mi o jakieś wielkie granie czyli zapisy do szkoły muzycznej (grając na keyboardzie chodziłem do szkoły muzycznej 3 lata i ten okres uważam za stratę pieniędzy bo może coś sie nauczylem jednak ni ejest mi to już potrzebne). Myślałem, o kursach gitarowych (są na allegro po 30 zl itd. Wiem, że to gówno, ale coś może da się nauczyć). A co do ceny to chciał bym się wyrobić w 500 - 600 zł. Taki zestaw dla nie wymagającego gracza.

Rammstein - Los. Nie wiem czy łatwo się nauczyć, czy nie, ale utwór jest super.
W oryginale grany jest na gitarze basowej, lecz znakomicie brzmi także na elektryku oraz klasyku. :)
Akordy może zapodam, jak znajdę.
Poszukaj czegoś z repertuaru Rammstein'a, mają znakomite kawałki na gitarę.

Look
http://pl.youtube.com/watch?v=wwhxhs...eature=related

Temacik na elaborat. Co ?wiczy?, ile, jak, jakie przynosi to efekty itd. ;))

Prawda jest taka, jak kto? gra kilka lat na gitarze to zajmuje si? graniem, komponowaniem, bo niby co ma ?wiczy?. Sama gra jest ju? ?wiczeniem. Skupiamy si? bardziej na kompozycji, brzmieniu, aran?acji itd.

Pocz?tkuj?cy ucz? si? akord?w w tym du?o niepotrzebnych, chyba, ?e interesuje ci? Jazz lub muzyka na akustyku. Elektryk jak ca?a muzyka rockowa jest uproszczona. G??wnie opiera si? na kwintach i odpowiednim podziale rytmicznym. Potem adepci bardziej wtajemniczeni zarywaj? skale. W miar? opanowania wszystko staje si? naturalne. Co potem. Mo?e potem zacz?? zakuwa? tabulatury i sol?wki innych wykonawc?w ??. Pytanie po co. Zreszt? jak kto? ma tyle cierpliwo?ci to prosz? bardzo.

Ostatecznie ka?dy dochodzi do wypracowania w?asnego warsztatu pracy i w?asnych metod grania i nauki.

U mnie wygl?da to tak, ?e codziennie staram si? co najmniej przez p?? godzinki co? podzia?a?. Na pocz?tku robi? rozgrzewk? paluch?w aby nie zrobi? sobie krzywdy. Potem pracuj? nad kompozycjami. Tu jest zabawnie. Podk?ady nagrywam na kom?rk?. Potem zak?adam s?uchawki na uszy i uk?adam sol?wki ;)). Na kompie raczej nie komponuj?, bo brakuje mi cierpliwo?ci do tych wszystkich program?w do zgrywania ?cie?ek, b?bn?w, basu itd. Uk?adam tzw. kr?gos?upy utwor?w. Reszt? zamierzam dopracowa? w kapeli.

Ka?dego jednak dnia co? gram. Gitara to troch? jak sport. Trzeba dba? o form?. Jak zrobisz d?u?sz? przerw? to ucierpisz na tym. Paluchy spowolni?. Pewne techniki sprawiaj? trudno?ci itd. Dlatego codziennie trzeba co? brz?kn??. Bez znaczenia jest co brz?ka?. Najlepiej co?, to zawiera kwit esencj? r??nych technik gitarowych.

Zreszt? u mnie wygl?da to tak (plik ma jakie? 10 MB). Jest to forma rozgrzewki, po kt?rej pr?buj? co? tak skomponowa?.

http://www.jedlownik.pl/s...rozgrzewka.divx


Że ja przepraszam? Co do Frozen to jeszcze można by podjąć jakąś dyskusję [i tak na korzyść Nemo bym się przychylał], ale All I Need? Przecież ten utwór nadaje się tylko do kolejnego odcinka Beverly Hills Totalnie wtórny, nudny po 1 minucie... Nemo przynajmniej ma jakąś tam kompozycję, przekaz; zresztą, sama partia klawiszy z Nemo jest lepsza od całego AIN

Proszę cię, tej cudownej partii klawiszy jak i jeszcze ścieżki orkiestry mój kumpel się w 15 minut na pamięć zagrać nauczył . Nie wspomnę już o tym, że bas i gitary grają przez 50% utworu jeden dźwięk/akord, a potem przechodzą na inny. All I Need ma jakąśtam kompozycję, trochę sztampową, ale jednak fajną - motyw narastania napięcia. No i nie ma w nim napieprzania przez instrumenty w kółko jednego dźwięku .
W Nemo są klawisze (a w sumie sam motyw przewodni) i Tarja; reszta się nie liczy, poza solówką na gitarze. W AIN jest cała orkiestra, utwór się rozwija, zmienia, ewoluuje.
Ogółem to ta sama półka, ale All I Need uważam za lepszy. Całkiem przyjemna ballada z orkiestrą, w przeciwieństwie do nudnego Nemo, gdzie nic się nie dzieje.
Owszem, nie można odmówić AIN popowości. Taka poprockowa balladka. Jak... Meadows of Heaven (tylko nie ma w niej żadnego dziwacznego chórku gospel ). I co?



Jeśli uważasz, że All I Need czy What Have You Done są mniej popowe od For The Heart I Once Had... No cóż, to dziwnie masz Jak dla mnie oba pierwsze byłyby w pełni akceptowalne jako puszczane w Radio Zet czy w butiku z ciuchami, nawet bym się nie kapnął, że to jakiś zespół z kręgu mojego zainteresowania [jeśli bym wcześniej tych utworów nie znał]. For The Heart może by mnie zmyliło początkiem, ale zaraz potem bym zaczął kojarzyć, że coś tu nie gra.

Oczywiście, że są mniej popowe. WHYD to w ogóle nie jest pop, tylko popłuczyny po gównianym rocku, jakim jest Linkin Park . Zresztą kawałek, gdyby nie ryki godowe tego debila, byłby nawet do przyjęcia.
All I Need broniłem (tzn. żeby nie było, nie przepadam szczególnie za tym utworem, ale jakieś 5/10 u mnie ma spokojnie ) wcześniej. FTHIOH nie wiem, w którym momencie by zwróciło uwagę w butiku - słodziutką zwrotką czy lepiącym się od lukru refrenem?




 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates